Sklep z gadżetami klida

Zapomniałeś hasła? | Rejestracja
milordi www 1 rok temu
    +5
awatar milordi

Lessig podkreśla, że prawa autorskie w tym przypadku chronią wydawców, ale niezbyt wiele dają autorom. Nie każdy z tych autorów chce ograniczać dostęp do swoich artykułów, ale nierzadko jest on do tego zmuszany.

Truno się nie zgodzić - w tym temacie polecam artykuł http://pl.wikisource.org/wiki/Zapowied%C5%BA_%C5%9Bwiata_post-copyright

PlonacaZyrafa 1 rok temu
    +2
awatar PlonacaZyrafa

Bo prawa autorskie, wbrew temu co się niektórym wydaje, nie są rezultatem wolnego rynku. Wbrew przeciwnie - idea patentowania myśli jest sprzeczna z kapitalizmem.

Moje rozwiązanie (ciekawy jestem co o nim sądzicie) jeżeli chodzi o prawną ochronę programów komputerowych, mającej jednocześnie optymalnie stymulować branżę do rozwoju:
Jednym ze źródeł finansowania państwa byłyby opłaty na prawa autorskie. Podmiot pragnący ochrony programu komputerowego zgłaszałby do odpowiedniej instytucji kod źródłowy. Za każdy rok ochrony uiszczałoby się opłatę, z tym że, mogłoby to trwać co najwyżej X (za optymalne uważam między 5 a 10) lat. Po tym czasie kod źródłowy byłby upubliczniany. W moim modelu ochronę "praw intelektualnych" do swoich dzieł posiadaliby wyłącznie ci autorzy, którzy skorzystaliby z usług urzędu.

Wiele osób pisząc o piractwie zapomina, że największymi piratami są najczęściej autorzy zamkniętego oprogramowania. Garściami czerpią z kodu na licencjach GPL nic sobie nie robiąc z obowiązku publikacji kodu pochodnego. Potem oczywiście ścigają każdego nielegalnie kopiującego ich dzieło. Open Source jest w tym starciu bez szans - konkurent podbiera to co najlepsze nie dając nic w zamian. Ochrona prawna wolnych licencji to aktualnie fikcja, bo na podstawie binarki nic się nie da udowodnić. Skrócenie do rozsądnego czasu ochrony prawnej przyczyniłoby się do stymulacji całej branży IT. Niestety, na kształtowanie prawa w tej materii mają aktualnie wpływ praktycznie wyłącznie wielkie koncerny, które lobbują oczywiście za systematycznym wydłużaniem ochrony autorskiej. Prawa te są praktycznie wieczne, gdyż co 10 lat są wydłużane o 15.

minimax 1 rok temu
    +1
awatar minimax

@PlonacaZyrafa Mało precyzyjnie opisałeś/opisałaś swój pomysł dot. ochrony programów komputerowych. Obecnie kluczem do większości spraw jest pieniądz, w Twoim opisie nie wyjaśniłeś, jaka jest jego rola. Co znaczy, że kod źródłowy byłby upubliczniany? Czy producent nie mógłby po tym czasie pobierać opłat na swoje dzieło? Czy sytuacja wyglądałaby tak, że kod źródłowy jest dostępny dla wszystkich, ale aby skorzystać z programu należy zapłacić? I czym w tym wypadku byłaby "ochrona praw intelektualnych"? Nie traktuj tego, jako czystego "czepialstwa" z mojej strony -- po prostu chciałbym poznać trochę szczegółów. Oczywiście nie oczekuję 10 stron; kilka zdań więcej będzie ok.

PlonacaZyrafa 1 rok temu
    +2
awatar PlonacaZyrafa

@minimax Myślałem o przejściu do domeny publicznej. Nikt nie broniłby dalszej sprzedaży. Tworzenie zamkniętego softu również nie byłoby w żaden sposób ograniczone. Sądzę po prostu, że tworzenie specjalnych instytucji chroniących interesy molochów pokroju Microsoftu jest sprzeczne z interesem obywateli kraju. Jeżeli chcą ochrony, niech godzą się na wspieranie ogólnego rozwoju. Za skandaliczne uważam również finansowanie z podatków zamkniętych projektów - skoro wydaje się na coś publiczne pieniądze, to powinno służyć wszystkim. Mało kto ma jednak chyba złudzenia co do tego, że celem administracji jest służenie obywatelom :(.

BTW, 5-10 lat dla informatyzacji to era. Uważam, że dłuższa ochrona dzieł ma na celu wyłącznie gruntowanie monopoli. Nie ma to nic wspólnego z teorią prawa autorskiego, które miało mobilizować ludzi do konkurencji i tworzenia lepszych i skuteczniejszych rozwiązań.

minimax 1 rok temu
    +3
awatar minimax

Temat praw autorskich w nauce jest, wydaje mi się, bardzo istotny i konieczne jest jego przemyślenie. Niestety, niewiele się wciąż o tym wspomina i dyskutuje, a trzeba zauważyć, że jest to ważna sprawa dla nas i naszej cywilizacji. Ciężko jest jednak przeciwstawić się różnym organizacjom, którym zależy na pieniądzach -- to one mają sytuację pod kontrolą i oni decydują (głównie), w jakim kierunku idzie nauka. Oczywiście pieniądze przy obecnym porządku świata są potrzebne, choćby, żeby mieć co jeść i gdzie mieszkać. Tak jak wszędzie, pewnie i tu potrzeba (dużo) czasu, żeby coś się zmieniło.

Już od jakiegoś czasu pojawiają się projekty, inicjatywy wspierające wolą naukę. Popularnym jest projekt Science 2.0. Jest też coś takiego, jak np. Open science data i podobne. Warto zajrzeć do kategorii Open access na angielskojęzycznej Wikipedii (lista projektów z wolnym dostępem).

Dodaj komentarz

Proszę zaloguj się lub zarejestruj aby dodać komentarz